Zimny prysznic
Zimny prysznic
Znany amerykański polityk o polskim rodowodzie wypowiedział się ostatnio dość owocnie w kontekście bilateralnej polityki polsko-amerykańskiej.Owoc to jakże gorzki ale jednocześnie niezwykle pouczający, dlatego warto go delektować w pełnym zakresie poznając całą paletę smaków jakie serwują Polsce USA.
Polska płomienna i bezgraniczna miłość do USA zrodziła się na kanwie nienawiści i wrogości wobec bliskiej sobie Rosji. Rosja jak wiadomo zawsze Polskę zniewalała i ciemiężyła w odróżnieniu od USA, które naszemu krajowi nagminnie przynosiły wolność,swobodę i dobrobyt na bazie szacunku dla naszego narodu. I zawsze robiły to kierując się zasadą za "wolność naszą i waszą" , pełni bezinteresowności i poświęcenia dla polskich wartości i swobód demokratycznych.
Stąd właśnie miejscowa "Solidarność" przy pomocy JPII i zielonych dudków CIA w sławetnym 80 roku ogłosiła jeszcze znamienitszą rewolucję, której celem było obalenie robotniczych rządów na rzecz władzy złodziei dla zmyłki nazywanych panami w białych rękawiczkach. Nie bez kozery właśnie pewien lewicujący liberał ogłosił swoją władzę,władzą czystych rąk,co budziło powszechną wesołość.
Miało być solidarnie, patriotycznie i bogato a tu zesrała się bida i płacze. Jest egoistycznie,kosmopolitycznie i nędznie. Denerwuje to bardzo wyprowadzonego w pole suwerena.Garstka pasożytów rozsiadła się przy korytku i grilluje aż ślinka leci. Cała zaś reszta czerwonej hołoty szwenda się po brukach szukając roboty , by w końcu za chlebem emigrować na Dziki Zachód skąd przyszło to dobro, w nadziei, że być może im też się coś z tego kapitalizmu skapnie.
Elitarne złodziejstwo widząc co się święci wszczyna awantury i burdy poszukując winnych za ten ogólny i budzący niepokój stan powszechnego niezadowolenia. Krzyków, wrzasków i złorzeczeń jest bez końca. Powołuje się Komisje Aferalne dla spacyfikowania groźnych nastrojów, które jeszcze niczego dotychczas nie wyjaśniły, bo jakie kruki mogą ogłosić, iż czas zaprzestania dziobania nastał.Przecież nie będzie podcinało gałęzi to tałatajstwo,na której siedzi.
Swoich błędów w żaden sposób dostrzec nie potrafią. Ach, jak oni chcieli dobrze. Miało mlekiem i miodem płynąć a także ptasim mleczkiem obrodzić. Oni są święci, nietykalni, z immunitetami, ze słowem bożym na ustach i kapitałem na kontach. Ich teraz osłania sądownictwo, wojsko, policja i cała armada NATO. Oni mają zawsze rację, nawet wówczas kiedy jej nie mają. A ciecie mają zawsze śmiecie,bo taki jest porządek ich niesprawiedliwego świata. Na co łaskawie w swej obronie odpowiadają ci szlachetni panowie, że nikt nic lepszego nie wymyślił. Któż by jednak posądzał tę ferajnę o myślenie w obywatelskich kategoriach.
Nie potrafiąc znaleźć winy i przyczyny we własnych osobowościach ludków po szkołach podstawowych i elementarnych przeszkoleniu wywiadowczym CIA przenoszą swoje emocje na ościennych sąsiadów. A to Rosja ich rezebrała pospołu z sąsiadami. A to Hitler dał im łupnia ,że aż portki pogubili goniąc na Zachód. A to ZSRR ich najechał 17 września roku pamiętnego. A to Stalin ich zniewolił kompletnie. Jednym słowem świętym nawiedziło ich siedem nieszczęść prawicowych.
Tym to sposobem bolkowa wataha szuka nadal źródeł swych klęsk niepospolitych. Ojciec Święty już odszedł. Putina mogą co najwyżej pocałować w ...nos. Starsi bracia w wierze są nietykalni, z uwagi na to, że światową finansjerę mają w kieszeni. Rzucali się w Unii jak insekt na grzebieniu. Angeli robili wytyki za siostrzane uczucia jakie ona żywi do Eryki z germańskich ziomków. Ostał się jeszcze nieszczęsny Wuj Sam,w którego solidarni zainwestowali wszystko ,dosłownie wszystko,a otrzymali w zamian kocie łajno.
No i teraz sądny dzień ostatecznych rozliczeń nastał. Zlekceważyli nasze bohaterskie wysiłki na Westerplatte,Czarny nie przybył. Z rakietami nas wydymali. Zastępczy Bidon nawoływał o dodatkowy kontyngent polskiego mięsa na daleki Wschód, z czym wygłupił się krakowski psychiatra i musiał potem odpowiedzialnie odszczekiwać. Małżonka znanego amerykańskiego "lodziarza" olała ciepłym moczem znanego polskiego afgańskiego partyzanta Radka. Ten splot bolących i piekących ze wstydu okoliczności dla solidarnych impotentów politycznych przelał czarę goryczy do końca.
W związku z powyższym wysłali swoich biegłych za wielką wodę do znanego znawcy przedmiotu i przepowiadacza Zibi,który udzielił im wiele frapujących wyjaśnień w zakresie amerykańskiej miłości do polskiej solidarności. Po głębokim i długotrwającym namyśle amerykańska wieszczka oświadczyła dobitnie i jednoznacznie, że ma w bardzo głębokim poważaniu solidarne oczekiwania. Marzenia senne stanowią bardzo istotny element ludzkiej mobilności przy założeniu, że się samemu zakasze rękawy i weźmie do roboty. Nie wystarczy leżeć bykiem na dachach , strajkować, popijać piwko i czytywać sobie gazetki. Należy wziąć sprawy we własne ręce i zacząć pracować. Nie wystarcza gardłowanie:"My solidarność".Takie sowietowanie dóbr materialnych nie przysparza.
Jak już Ameryka nie chce stworzyć nam fabryk i dać miejsca pozornej pracy dla solidarnych osiłków to powinna chociaż nas osłonić swoimi rakietami dalekiego zasięgu przed putinowymi tabunami polakożerców. Chodzi o to ,że jak nam podskoczą to zawsze będziemy mogli ostrzegawczo posłać na Kreml jedną rakietkę wypełnioną ulotkami nawołującymi do zdrowego rozsądku oraz krzyżykami ,żeby się mieli do czego modlić przed nalotem kolejnych.
Wyobraźcie sobie, że ten zdrajca Zibi odpowiedział posłańcom, iż system antyrakietowy w niczym nie zwiększa obronności Polski i gadanie o tym jest zwykłym bełkotem polskich jastrzębi,którym jawią się bardzo niebezpieczne koncepcje. Za amerykańskim Prezydentem chodzi jeden oficer z walizeczką zawierającą kody odpalania atomowego.Wyobraźcie sobie uwzględniając skalę odpowiedzialności ilu to oficerów musiałoby chodzić za polskim prezydentem.
W tym stanie rzeczy nietrudno zrozumieć ,że USA rozgrywają swój własny interes narodowy a nie interes Polski i Polaków. Dopóki Polska była im potrzebna do obalania Układu Warszawskiego to razem z bankiem watykańskim pompowali w polską "Solidarność" zielonych dudków aż gwizdało. I wtedy ta "Solidarność" mogla słać wezwania i apele do narodów wschodu. Teraz kiedy ZSRR legł w gruzach solidarni mogą się już wypchać sianem.Swoje historyczne zadanie spełnili i czas zejść z areny jeśli nie chcą się dalej ośmieszać.
Takich chętnych jak Polska wobec USA jest wielu. I wic nie na tym polega by USA fundowały im upominki lecz to oni mają pracować na USA. Nie po to utrzymują Stany Zjednoczone liczne lotniskowce by sobie urządzać spacery po świecie, lecz by zademonstrować jak ostatnio w Gdańsku przy pomocy niszczyciela "Ramage" kto tu rządzi.Ameryka nie czuje się w niczym zobowiązana wobec Polski. Dała ona Polsce ustami, swoich Prezydentów, wędki i teraz ci ciemni tubylcy powinni się nauczyć z nich korzystać.
I żeby te podstawowe kwestie polityczne zrozumieć solidarni muszą ewidentnie dorosnąć i przestać latać w krótkich harcerskich spodenkach i wykrzykiwać głupoty, świadczące o tym ,że nie mają oni zielonego pojęcia o polityce i ,że słusznie ich czerwoni do koryta nie dopuszczali, bowiem włażenie weń z kopytami powoduje wywracanie go i nieuchronne oraz niepotrzebne straty.
Tak oczekiwana przez polskich solidarnych normalność i partnerskość są pojęciami dla tak naiwnych jak oni.Wypełnianiem treścią tych pojęć zajmuje się suweren a nie wasal.Wasal może mieć natomiast tyle normalności i partnerstwa na ile pozwala mu na to pozycja "na kolanach". Innej interpretacji tych relacji nie ma, bowiem wówczas każda wesz podskakiwała by gospodarzowi.
USA oczywiście zdają sobie sprawę z niewygodnej sytuacji Polski wobec USA dlatego starają się osłodzić jej te niedogodności licznymi komplementami , które ich nic nie kosztują a nam w niczym nie zmieniają przyjętej pozycji łokciowo-kolankowej. Uporczywe łaszenie się wszystkich polskich prezydentów o amerykańskie względy jest nieskuteczne i bezsensowne. Ukazuje ono jedynie słabość i podporządkowanie Polski wobec wielkiego mocarstwa dzięki,któremu Polska chciałaby aspirować do regionalnej mocarstwowości. Ameryce wystarcza jej własna mocarstwowość i konkurencji za własne pieniądze jej nie potrzeba.
Zdaniem Zibi Polska jest tragicznie zawieszona między Niebem i Piekłem. Paraliżuje ją niebezpieczeństwo dostania się do Piekła i myśli, że Niebo ochroni ją przed tym ogniem piekielnym.Dramat polega na tym,że solidarni nie zauważają żadnego związku między swoją pracą a zajmowaną pozycją. Chcą się oni na wielbłądzim garbie dostać przez ucho igielne do Królewstwa Niebieskiego.
Niczego tutaj także nie rozwiązują solidarne obawy przed zdradą.Bowiem pozycja zdrajcy jest ściśle określona i przez obie zainteresowane strony zapamiętana po wsze czasy. Jest rzeczą najgorszą raz wdepnąć w to bagno ,aby ta etykieta ciągnęła się nieustającym swądem.Miłość ze zdradą są poniekąd bardzo mocno zespolone ze sobą. Stany Zjednoczone rezerwują sobie możliwość zdrady w kontekście tarczy rakietowej jeśli im się to będzie opłacało i nic Polsce do tego. Polska musi się nauczyć przyjmować takie sytuacje jako naturalne zachowania polityczne.
Na koniec uprzejmie pouczono Polskę ,że nie ma ona żadnych gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA.Taki stan rzeczy jest pochodną marzeń polskich polityków solidarnie nawiedzonych.Guzik także do tego Polsce, co Rosja zamierza zrobić z Ukrainą.Rosja ma także prawo dyktować Polsce swe warunki dostaw energii,czy to się Polakom podoba ,czy też nie. Jako głupotę oceniono polskie oczekiwania na zablokowanie budowy północnego rurociągu.Także USA nie dadzą Polsce absolutnie żadnych gwarancji dostaw energetycznych w sytuacji ,gdy Rosja odmówi nam tego.
Jest to kubeł zimnej wody jakiego jeszcze nikt do tego czasu nie wylał na rozpalone solidarne czerepy rubaszne.
Znany amerykański polityk o polskim rodowodzie wypowiedział się ostatnio dość owocnie w kontekście bilateralnej polityki polsko-amerykańskiej.Owoc to jakże gorzki ale jednocześnie niezwykle pouczający, dlatego warto go delektować w pełnym zakresie poznając całą paletę smaków jakie serwują Polsce USA.
Polska płomienna i bezgraniczna miłość do USA zrodziła się na kanwie nienawiści i wrogości wobec bliskiej sobie Rosji. Rosja jak wiadomo zawsze Polskę zniewalała i ciemiężyła w odróżnieniu od USA, które naszemu krajowi nagminnie przynosiły wolność,swobodę i dobrobyt na bazie szacunku dla naszego narodu. I zawsze robiły to kierując się zasadą za "wolność naszą i waszą" , pełni bezinteresowności i poświęcenia dla polskich wartości i swobód demokratycznych.
Stąd właśnie miejscowa "Solidarność" przy pomocy JPII i zielonych dudków CIA w sławetnym 80 roku ogłosiła jeszcze znamienitszą rewolucję, której celem było obalenie robotniczych rządów na rzecz władzy złodziei dla zmyłki nazywanych panami w białych rękawiczkach. Nie bez kozery właśnie pewien lewicujący liberał ogłosił swoją władzę,władzą czystych rąk,co budziło powszechną wesołość.
Miało być solidarnie, patriotycznie i bogato a tu zesrała się bida i płacze. Jest egoistycznie,kosmopolitycznie i nędznie. Denerwuje to bardzo wyprowadzonego w pole suwerena.Garstka pasożytów rozsiadła się przy korytku i grilluje aż ślinka leci. Cała zaś reszta czerwonej hołoty szwenda się po brukach szukając roboty , by w końcu za chlebem emigrować na Dziki Zachód skąd przyszło to dobro, w nadziei, że być może im też się coś z tego kapitalizmu skapnie.
Elitarne złodziejstwo widząc co się święci wszczyna awantury i burdy poszukując winnych za ten ogólny i budzący niepokój stan powszechnego niezadowolenia. Krzyków, wrzasków i złorzeczeń jest bez końca. Powołuje się Komisje Aferalne dla spacyfikowania groźnych nastrojów, które jeszcze niczego dotychczas nie wyjaśniły, bo jakie kruki mogą ogłosić, iż czas zaprzestania dziobania nastał.Przecież nie będzie podcinało gałęzi to tałatajstwo,na której siedzi.
Swoich błędów w żaden sposób dostrzec nie potrafią. Ach, jak oni chcieli dobrze. Miało mlekiem i miodem płynąć a także ptasim mleczkiem obrodzić. Oni są święci, nietykalni, z immunitetami, ze słowem bożym na ustach i kapitałem na kontach. Ich teraz osłania sądownictwo, wojsko, policja i cała armada NATO. Oni mają zawsze rację, nawet wówczas kiedy jej nie mają. A ciecie mają zawsze śmiecie,bo taki jest porządek ich niesprawiedliwego świata. Na co łaskawie w swej obronie odpowiadają ci szlachetni panowie, że nikt nic lepszego nie wymyślił. Któż by jednak posądzał tę ferajnę o myślenie w obywatelskich kategoriach.
Nie potrafiąc znaleźć winy i przyczyny we własnych osobowościach ludków po szkołach podstawowych i elementarnych przeszkoleniu wywiadowczym CIA przenoszą swoje emocje na ościennych sąsiadów. A to Rosja ich rezebrała pospołu z sąsiadami. A to Hitler dał im łupnia ,że aż portki pogubili goniąc na Zachód. A to ZSRR ich najechał 17 września roku pamiętnego. A to Stalin ich zniewolił kompletnie. Jednym słowem świętym nawiedziło ich siedem nieszczęść prawicowych.
Tym to sposobem bolkowa wataha szuka nadal źródeł swych klęsk niepospolitych. Ojciec Święty już odszedł. Putina mogą co najwyżej pocałować w ...nos. Starsi bracia w wierze są nietykalni, z uwagi na to, że światową finansjerę mają w kieszeni. Rzucali się w Unii jak insekt na grzebieniu. Angeli robili wytyki za siostrzane uczucia jakie ona żywi do Eryki z germańskich ziomków. Ostał się jeszcze nieszczęsny Wuj Sam,w którego solidarni zainwestowali wszystko ,dosłownie wszystko,a otrzymali w zamian kocie łajno.
No i teraz sądny dzień ostatecznych rozliczeń nastał. Zlekceważyli nasze bohaterskie wysiłki na Westerplatte,Czarny nie przybył. Z rakietami nas wydymali. Zastępczy Bidon nawoływał o dodatkowy kontyngent polskiego mięsa na daleki Wschód, z czym wygłupił się krakowski psychiatra i musiał potem odpowiedzialnie odszczekiwać. Małżonka znanego amerykańskiego "lodziarza" olała ciepłym moczem znanego polskiego afgańskiego partyzanta Radka. Ten splot bolących i piekących ze wstydu okoliczności dla solidarnych impotentów politycznych przelał czarę goryczy do końca.
W związku z powyższym wysłali swoich biegłych za wielką wodę do znanego znawcy przedmiotu i przepowiadacza Zibi,który udzielił im wiele frapujących wyjaśnień w zakresie amerykańskiej miłości do polskiej solidarności. Po głębokim i długotrwającym namyśle amerykańska wieszczka oświadczyła dobitnie i jednoznacznie, że ma w bardzo głębokim poważaniu solidarne oczekiwania. Marzenia senne stanowią bardzo istotny element ludzkiej mobilności przy założeniu, że się samemu zakasze rękawy i weźmie do roboty. Nie wystarczy leżeć bykiem na dachach , strajkować, popijać piwko i czytywać sobie gazetki. Należy wziąć sprawy we własne ręce i zacząć pracować. Nie wystarcza gardłowanie:"My solidarność".Takie sowietowanie dóbr materialnych nie przysparza.
Jak już Ameryka nie chce stworzyć nam fabryk i dać miejsca pozornej pracy dla solidarnych osiłków to powinna chociaż nas osłonić swoimi rakietami dalekiego zasięgu przed putinowymi tabunami polakożerców. Chodzi o to ,że jak nam podskoczą to zawsze będziemy mogli ostrzegawczo posłać na Kreml jedną rakietkę wypełnioną ulotkami nawołującymi do zdrowego rozsądku oraz krzyżykami ,żeby się mieli do czego modlić przed nalotem kolejnych.
Wyobraźcie sobie, że ten zdrajca Zibi odpowiedział posłańcom, iż system antyrakietowy w niczym nie zwiększa obronności Polski i gadanie o tym jest zwykłym bełkotem polskich jastrzębi,którym jawią się bardzo niebezpieczne koncepcje. Za amerykańskim Prezydentem chodzi jeden oficer z walizeczką zawierającą kody odpalania atomowego.Wyobraźcie sobie uwzględniając skalę odpowiedzialności ilu to oficerów musiałoby chodzić za polskim prezydentem.
W tym stanie rzeczy nietrudno zrozumieć ,że USA rozgrywają swój własny interes narodowy a nie interes Polski i Polaków. Dopóki Polska była im potrzebna do obalania Układu Warszawskiego to razem z bankiem watykańskim pompowali w polską "Solidarność" zielonych dudków aż gwizdało. I wtedy ta "Solidarność" mogla słać wezwania i apele do narodów wschodu. Teraz kiedy ZSRR legł w gruzach solidarni mogą się już wypchać sianem.Swoje historyczne zadanie spełnili i czas zejść z areny jeśli nie chcą się dalej ośmieszać.
Takich chętnych jak Polska wobec USA jest wielu. I wic nie na tym polega by USA fundowały im upominki lecz to oni mają pracować na USA. Nie po to utrzymują Stany Zjednoczone liczne lotniskowce by sobie urządzać spacery po świecie, lecz by zademonstrować jak ostatnio w Gdańsku przy pomocy niszczyciela "Ramage" kto tu rządzi.Ameryka nie czuje się w niczym zobowiązana wobec Polski. Dała ona Polsce ustami, swoich Prezydentów, wędki i teraz ci ciemni tubylcy powinni się nauczyć z nich korzystać.
I żeby te podstawowe kwestie polityczne zrozumieć solidarni muszą ewidentnie dorosnąć i przestać latać w krótkich harcerskich spodenkach i wykrzykiwać głupoty, świadczące o tym ,że nie mają oni zielonego pojęcia o polityce i ,że słusznie ich czerwoni do koryta nie dopuszczali, bowiem włażenie weń z kopytami powoduje wywracanie go i nieuchronne oraz niepotrzebne straty.
Tak oczekiwana przez polskich solidarnych normalność i partnerskość są pojęciami dla tak naiwnych jak oni.Wypełnianiem treścią tych pojęć zajmuje się suweren a nie wasal.Wasal może mieć natomiast tyle normalności i partnerstwa na ile pozwala mu na to pozycja "na kolanach". Innej interpretacji tych relacji nie ma, bowiem wówczas każda wesz podskakiwała by gospodarzowi.
USA oczywiście zdają sobie sprawę z niewygodnej sytuacji Polski wobec USA dlatego starają się osłodzić jej te niedogodności licznymi komplementami , które ich nic nie kosztują a nam w niczym nie zmieniają przyjętej pozycji łokciowo-kolankowej. Uporczywe łaszenie się wszystkich polskich prezydentów o amerykańskie względy jest nieskuteczne i bezsensowne. Ukazuje ono jedynie słabość i podporządkowanie Polski wobec wielkiego mocarstwa dzięki,któremu Polska chciałaby aspirować do regionalnej mocarstwowości. Ameryce wystarcza jej własna mocarstwowość i konkurencji za własne pieniądze jej nie potrzeba.
Zdaniem Zibi Polska jest tragicznie zawieszona między Niebem i Piekłem. Paraliżuje ją niebezpieczeństwo dostania się do Piekła i myśli, że Niebo ochroni ją przed tym ogniem piekielnym.Dramat polega na tym,że solidarni nie zauważają żadnego związku między swoją pracą a zajmowaną pozycją. Chcą się oni na wielbłądzim garbie dostać przez ucho igielne do Królewstwa Niebieskiego.
Niczego tutaj także nie rozwiązują solidarne obawy przed zdradą.Bowiem pozycja zdrajcy jest ściśle określona i przez obie zainteresowane strony zapamiętana po wsze czasy. Jest rzeczą najgorszą raz wdepnąć w to bagno ,aby ta etykieta ciągnęła się nieustającym swądem.Miłość ze zdradą są poniekąd bardzo mocno zespolone ze sobą. Stany Zjednoczone rezerwują sobie możliwość zdrady w kontekście tarczy rakietowej jeśli im się to będzie opłacało i nic Polsce do tego. Polska musi się nauczyć przyjmować takie sytuacje jako naturalne zachowania polityczne.
Na koniec uprzejmie pouczono Polskę ,że nie ma ona żadnych gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA.Taki stan rzeczy jest pochodną marzeń polskich polityków solidarnie nawiedzonych.Guzik także do tego Polsce, co Rosja zamierza zrobić z Ukrainą.Rosja ma także prawo dyktować Polsce swe warunki dostaw energii,czy to się Polakom podoba ,czy też nie. Jako głupotę oceniono polskie oczekiwania na zablokowanie budowy północnego rurociągu.Także USA nie dadzą Polsce absolutnie żadnych gwarancji dostaw energetycznych w sytuacji ,gdy Rosja odmówi nam tego.
Jest to kubeł zimnej wody jakiego jeszcze nikt do tego czasu nie wylał na rozpalone solidarne czerepy rubaszne.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna