Zygfryd Gdeczyk

wtorek, 3 listopada 2009

Poświąteczne uwagi

Poświąteczne uwagi

Święta refleksji minęły.Czas refleksji nastaje nad życiem politycznym.Jak się można było domyślać,Nihil Nowi. Mnóstwo słów i to szczególnie paskudnie zabarwionych, skierowanych wobec swoich solidarnościowych towarzyszy broni. Jednym słowem po trupach do władzy i koryta. Wszystko ukierunkowane jest w nurcie walki o prezydenturę.Zatem głównymi i oczywistymi aktorami tego pojedynku są Kaczyński i Tusk. Starają się oni oczywiście ukryć swój udział w brzydkim przedstawieniu, wystawiając na pierwszą linie frontu swoich politycznych zauszników.

Chodzi w końcu o to by jak najmniej odium spadło na pretendentów do głównego fotela ,gdzie można nic nie robiąc spijać cudze splendory. Do walki zaczyna się boczkiem włączać trzeci pretendent,co to nie chce ale musi, z czego wynika, że kampania zaczyna nabierać tempa i ostrości. Kiedy do prezydentury sugerowano Jolkę to natychmiast skierowano na nią ataki służb tajemnych, by skompromitować i wyeliminować zdecydowaną pretendentkę.Baba się wystraszyła i wycofała w przedbiegach. I nikogo nie interesowało, że ta kobieta przerasta o dwie głowy wszystkich razem wziętych konkurentów. Bo tutaj proszę państwa nie jest rozgrywany interes polskiego państwo lecz koryto dla politycznej żulii.

Dlatego dobrze się dzieje,że w aferze hazardowej PO zamyśla postawić Kaczyńskiego przed Komisję Sejmową d/s hazardzistów z najwyższej półki. Dla równowagi jednak z przeciwnej strony powinno się postawić także pana Tuska ,który także ma swój osobisty udział w tej materii, chociażby by tylko z powodu nędznej polityki kadrowej i braku nadzoru nad tym politycznym pospólstwem. Praktyka dowodzi, że prawdopodobnie, jak Kwaśniewski, nie stanęliby oni przed tym "Trybunałem Stanu". I nie dlatego ,ze nie potrafiliby oni wnieść niczego merytorycznego pod jego obrady. Chodzi o to, że to co przykleili by im polityczni oponencj nie dałoby się już raszplem zedrzeć. A zdarcie z ich oblicza pijarowego makijażu w zupełności wystarczyłoby aby ich zdyskredytować z kretesem w tym szczurzym wyścigu do władzy.

Prześwietny Lechu i jego prześmieszne ambicje nie stanowią na chwilę obecną żadnego zagrożenia dla tego tandemu ciągnącego RP w polityczną przepaść. Jak zajdzie potrzeba to w stosownym momencie zrobią z niego Tymińskiego z czarnka teczką i każą mu się wynosić czterema literami kołysać fale na pobliskim Bałtyku.

Pozostaje jeszcze otwartą kwestia reprezentanta ze strony tzw.liberalnych lewaków jak to zdaje się ujął Baumann w bardzo sensowny sposób. Bowiem taki Cimoszewicz ,którego na siłę lansują prawicowe media ma tyle wspólnego z lewicą co różowiutki prosiaczek z niebiesiutkim niebem. Zaś potencjalne kandydatury Napieralskiego czy Olejniczaka to woda na młyn dwóch walecznych mężów solidarnych, dla których wspomniani chłopcy nie stanowią żadnego zagrożenia.Dlatego uczynią oni wszystko by zniechęcić Cimoszewiczą do stanięcia w szranki i pomieszania im szyków. Cimoszka już otrzymał od nich parokrotnie sromotną i bolesną lekcję pchania się nie tam gdzie jego miejsce.Dla tego starego żubra bolszewickiego zaklepano ściśle określone miejsce w Puszczy "Białowieszczańskiej".

Jest rzeczą znamionującą stan obecnych elit , że przez 30 lat nie potrafiono sobie wykształcić kadr mogących bezapelacyjnie zająć kierownicze funkcje w państwie.Brak jest autorytetów intelektualnych i moralnych, nie ma osobowości, nie ma wielkich ludzi z charyzmą. Otaczają nas będące u władzy intelektualne miernoty, co to mierni ale wierni idei okradania własnego narodu. Ludzie powiązani z mafią i łamaniem prawa w cmentarnej aureoli.

Degrengolada intelektualna i moralna sięgnęła rybiego łba.Biznesmenami pierwszej wody stali się ludzie z marginesu i oni też dyktowali warunki solidarnym elitom. Przy czym jednoznacznie należy stwierdzić ,że owa demoralizacja elit ma miejsce ponad podziałami politycznymi poczynając od prawicy poprzez centrum do lewicy.

Nasi wybrańcy są świadomi, że ich bytność na arenie politycznej ma zaledwie przejaw błysku drobnej komety, po której zaledwie ogon i smród pozostaną. Ponieważ żyć się chce na odpowiednio wysokim standardzie więc kombinować trzeba tak, by zapewnić sobie luksusowe życie do końca egzystencji.Wystarcza uprzejmie przyjmować hołdy w trakcie opracowywania wrażliwych ustaw.Tak to jest, za komuny kradziono pojedyńcze cegły, a za "wolnej" Polski kradnie się całe fabryki.

Teraz znowu odgrzewa się stary kotlet z Peterem Voglem,który jako 17 letni smarkacz popełnił ohydny mord. A potem przy pomocy tatusia esbeka a także niejakiego Króla będącego wicemarszałkiem Sejmu, pani premier Suchockiej i pana prezydenta Kwaśniewskiego został wyciągnięty z mamra i wysłany do Szwajcarii gdzie zrobił znakomitą karierę bankowca, by po powrocie do Polski wskutek prezydenckiej abolicji wejść w łaski solidarnych elit z pierwszego rozdania i najwyższego układu.

Stał się ich niejako kasjerem i bankowcem,zabezpieczającym szwajcarskie lokaty z szemranych źródeł. Był on też zapewne polem operacyjnym różnych służb specjalnych mających własne ciemne interesy. Interesem polskich służb prawicowych było skompromitowanie polskiej lewicy poprzez ujawnienie ich domniemanych w kont w Szwajcarii. Nie zapominajmy jednak, że kradli wszyscy , intensywnie i bezczelnie, wiedząc doskonale, że nie ma innej drogi transformacji Polski aniżeli agresywne złodziejstwo przy cichej akceptacji politycznej decydentów.

Teraz zaś walka toczy się o rozciągnięcie parasola bezpieczeństwa politycznego i kryminalnego nad tymi politycznymi i finansowymi łobuzami. I tak to się ma przynajmniej w sferze teorii. Solidarni zapowiadają, że chcą posunąć liberalnych,co wywołuje zrozumiały kociokwik wśród rządzących. Obecna opozycja po potencjalnym przejęciu władzy nie kiwnie jednak palcem by ścigać głównych aferzystów z solidarnego pnia.

Będzie jednak z entuzjazmem i zacięciem ścigać w ramach swego antykomunistycznego nawiedzenia ludzi tzw.lewicy czego przykładem jest wielce tajemnicza i podejrzana śmierć Blidy, która nastąpiła z pistoletu, na którym nie ma śladów linii papilarnych strzelającego.Pewnie sama Blida w samobójczym zapale po strzeleniu sobie w pierś powycierała jeszcze kolbę pistoletu. Podobnie jak lewicowy Premier Sekuła potrafił trzy razy strzelić w jeden własny brzuch.

Można by tu jeszcze o Jaroszewiczu, Papale i paru innych ministrach gaworzyć jak to dziwnie zeszli z tego padolu łez. Za morderczej bauleńki jakoś dziwnie się nie zdarzały przedstawicielom władzy tego rodzaju przypadki gwałtownych zejść.Można sobie także wspomnieć o zniszczenie doktora G. i polskiej transplantologii oraz parę innych przypadkach przy skrajnie prawicowej pracy. A Ziobro sobie dzisiaj hula,bo wiadomo,że swój swemu krzywdy nie wyrządzi.Chodzi tutaj jedynie o bicie piany wobec maluczkich epatując ich wielkimi słowami o ograniczonym zasobie wartości, poza chrześcijańskimi.Zmiłuj się Panie nad nim.

Najciekawszym w tym wszystkim jest ,iż tego rodzaju zdarzenia obecna młodzież i czterdziestolatkowie przyjmują za rzecz oczywistą i cieszą się jak im to jest dobrze. Mało tego ganią nas starych repów, że my im nie pozwalaliśmy jeździć po świecie.Wysiadywać w kryminałach Kambodży i Ameryki Południowej za narkotykowe przekręty.Nie dopuszczaliśmy by musieli swoją posoką podlewać pustynie Iraku i Afganistanu.
Ich jednak epatował zachodni AIDS, zachodnia prostytucja polskich kobiet, sprzedaż dzieci na Zachód. Handel ludzkimi organami za mocne waluty. I wiele innych podobnych zjawisk robiących sobie niczym Halloween żarty z pogrzebu. Taką oto mamy pokręconą mentalność nuworyszy. Od hermetycznego zamknięcia,do zabójczego rozkładu i wypłukiwania polskości.
Wojtyła, Kuroń i Geremek pewnie są już bardzo szczęsliwi,że nie muszą oglądać swego dzieła. Pozostawcie ich w dobrej pamięci. W końcu nie każdy musi umieć rowerem kierować.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]



<< Strona główna